Ana səhifə

Czy pamiętasz jeszcze, czym był dom? Dom kieszeń w płaszczu styczniowej zawiei


Yüklə 30.95 Kb.
tarix09.06.2016
ölçüsü30.95 Kb.

DOM


Czy pamiętasz jeszcze, czym był dom?

Dom – kieszeń w płaszczu styczniowej zawiei,

domy, niskie i pękate jak egipska samogłoska.

Zawsze pod opieką zielonych języków drzew



  • najwierniejsza była lipa, w jesieni

płakała suchymi łzami.

Niemodne suknie kołysały się na strychu

jak wisielec. Płonęły dawne listy.

W salonie drzemał stary fortepian,

hipopotam o żółtych i czarnych zębach.

Na ścianie wisiał krzywo krzyż

z przegranego powstania i zdjęcie

smutnej dziewczyny – przegrane życie.

Powietrze pachniało jak wermut,

było słodkie i gorzkie jednocześnie.

Domy, domy, gdzie jesteście,

pod którym oceanem, w czyim wspomnieniu,

pod dachówką którego nieistnienia?

Gdy wiatr otwierał okna, do pokoi

wdzierała się sina przyszłość

i dławiła oddech muślinowych firanek.

Ogień był narzeczonym śmierci

i wciąż jej przynosił bukiety bladych iskier.


Celem mojej pracy jest zanalizowanie wiersza Adama Zagajewskiego pt. Dom, kierując się zasadami poetyki, ale także własnymi przemyśleniami.

Próbując po raz kolejny zagłębić się w tajniki poezji Zagajewskiego, dostrzegłam o wiele więcej aspektów i ukrytych znaczeń niż za pierwszym razem. Co prawda moja wcześniejsza interpretacja nie zmieniła się, ale nabrała głębszego sensu dzięki dokładniejszemu zanalizowaniu środków i technik, które zaliczają się do warsztatu poety.

Czy pamiętasz jeszcze, czym był dom? – jest to pierwszy wers, wers otwierający utwór. Jest znaczący, ponieważ tylko tutaj widoczna jest kreacja podmiotu lirycznego.

Pytanie to skierowane jest do drugiej osoby liczby pojedynczej czyli do – ty.

„Ty” jest w tym wierszu nieokreślone i anonimowe, ale jednostkowe. Słowa skierowane do tak skonstruowanego odbiorcy nie mają uzasadnienia motywacyjnego.

Można je odczytać jako wewnętrzny monolog mówiącego, jako wyraz jego myśli, rozterek, uczuć, wspomnień.

Tożsamość „ty” i „ja” lirycznego nie jest jednak w tekście potwierdzane, więc można przypuszczać, że nieokreślone personalnie ”ty” stanowi odbicie „ ja” lirycznego. Przez taką konstrukcję podmiotu lirycznego można by mieć wrażenie, że zastosowana tutaj liryka ma charakter liryki pośredniej, ale jak napisała A. Okopień – Sławińska transpozycja form osobowych( w tym przypadku „ty” jako „ja”) powoduje, że może to być złudzenie, ponieważ w takim wypadku jest to liryka bezpośrednia. Mało tego – taka liryka kojarzy mi się z liryką wyznania(podmiot liryczny wspomina, tęskni...)

O tym, że tak właśnie jest, że jest to monolog wewnętrzny podmiotu lirycznego mogą świadczyć następne dwa wersy, które są jakby odpowiedzią, ale udzieloną przez ten sam podmiot. Nie czekając na odpowiedź( czyli pierwszy wers jest pytaniem retorycznym) podmiot liryczny sam definiuje dom:



Dom – kieszeń w płaszczu styczniowej zawiei,

domy, niskie i pękate jak egipska samogłoska.

„Kieszeń w płaszczu” – to peryfraza domu, zaś epitet „ styczniowej (zawiei)” podkreśla znaczenie jej funkcji czyli ochrony. Epitet „ styczniowej” kojarzy się z zimnem, „kieszeń” z ciepłem – to zestawienie daje nam specyficzną antynomię.

Porównanie: „domy, niskie i pękate jak egipska samogłoska”, wskazują na różnorodność formy zewnętrznej, domu jako budynku. Epitet „egipska” wprowadza aspekt powszechności – domy są wszędzie, nawet w tak odległej Afryce, w Egipcie, który znany jest z ogromnych budowli i piramid. To określenie ma dla mnie wymiar architektoniczny. Domy są różne, ale spełniają (bynajmniej powinny) jedną funkcję – ochronę, bezpieczeństwo, ciepło – bo z tymi znaczeniami kojarzy mi się: Kieszeń w płaszczu styczniowej zawiei.

Następne wersy są jakby dalszym przybliżeniem pojęcia” dom”: Zawsze pod opieką zielonych języków drzew



- najwierniejsza była lipa, w jesieni

płakała suchymi łzami.

Wyrażenie „zielonych języków” wg klasyfikacji Maxa Blacka zalicza się do metafory substytucji – wyrażenie metaforyczne (języki) jest podstawione zamiast równoważnego wyrażenia niemetaforycznego(liście).

Epitet „ zielonych” wprowadza optymistyczna kolorystykę, kojarzącą się z wiosną, latem, czyli porami ciepłymi, pogodnymi.

Zaś wyrażenie „suche łzy”, które znajduje się w późniejszym wersie, odnoszący się także do liści – jest oksymoronem, który w znaczeniu niemetaforycznym oznacza spadające suche liście. Taka przemienność pór roku podkreśla prawdziwość słowa: „zawsze” oraz epitetu ” najwierniejsza” – drzewa te dają schronienie domowi, dają cień i przyjemny szum przez cały rok, cały czas. Jest to wizja dosyć sielankowa. Przesyceniem tej idylliczności jest właśnie ten wers o lipie: najwierniejsza była lipa.

Owszem jest to aluzja do Kochanowskiego, a w sumie do jego czarnoleskiej lipy, ale ten obraz potęguje raczej nasze polskie wyobrażenie o domu – dworku. Myślę, że to taki kontekst kulturowy, a może alegoria lipy jako natchnienia a raczej spokoju, który pobudza nasze zmysły i pozwala wczuć się w uczucia podmiotu, a w sumie w jego wyobrażenia..

Na tym cytowanym przeze mnie wersie kończy się jakby wprowadzenie, część eksplikacyjna, definicyjna, nie charakteryzująca konkretnego domu tylko przybliżająca jego sens, ogólne pojecie.

Następnie jest część, która opisuje wnętrze konkretnego domu, w której przeplata się częściowo historia.

Epitety tutaj nagromadzone: „niemodne(suknie)”,”dawne(listy)”, „stary(fortepian)”, „przegrane (powstanie)” – to epitety wskazujące na ową historię, na wiekowość tego domu i jego wystroju.

Zarysowuje się przed nami obraz typowego polskiego domu, dworku z tradycjami:

Na ścianie wisiał krzywo krzyż

z przegranego powstania i zdjęcie

smutnej dziewczyny – przegrane życie.

To właśnie te wersy akcentują polską historię i polskie realia życiowe – powstania, katolicyzm, owdowienie po żołnierzu...

Ten epitet „ przegrany” pojawia się dwa razy, ale na końcu jest wyodrębniony, co daje akcent pesymizmu i jakby całą tę część sprowadza do tego określenia.

Wyrazy takie jak: „suknie”, „listy”, „fortepian”, chociaż nie stylizowane na archaizmy, są charakterystyczne dla dawniejszej epoki. Dzisiaj są: sukienki, spódniczki, e – maile, keyboardy...

W tej części wiersza następuje zmiana nastroju. Następuje przełom, oddziaływujący na uczucie odbiorcy: sielankowa, dworska wizja zmienia się w niepokój. Ów niepokój jest uwidoczniony za pomocą przerzutni:

Niemodne suknie kołysały się na strychu

jak wisielec.

To porównanie: „ kołysały się jak wisielec” wprowadza także grozę.

Wisielec to jakby zapowiedź śmierci, która będzie ukazana w ostatnich wersach.

Wisielec to ktoś zapomniany, przeklęty.



Płonęły dawne listy

w salonie drzemał stary fortepian

Hipopotam o żółtych i czarnych zębach

(...) i zdjęcie smutnej dziewczyny – przegrane życie.

Cały ten opis także burzy nasz dotychczasowy obraz – zmienia się niejako sytuacja liryczna: nie ma ciepła domowego ogniska – jest cisza(„fortepian drzemie”), jest smutno(„zdjęcie smutnej dziewczyny”)

Ważnym i często stosownym środkiem stylistycznym w tym wierszu jest animizacja: „drzemał fortepian”, „najwierniejsza był lipa” oraz antropomorfizacja:” płakała suchymi łzami”, „wiatr otwierał okna do pokoi”, „ogień był narzeczonym śmierci”.

Myślę, że nagromadzenie tych środków jest próbą ożywienia sytuacji lirycznej. W całym utworze nie ma wzmianki o mieszkańcach tego domu, którzy wnosiliby atmosferę życia. Zastosowana tutaj personifikacja i animizacja wskazują na pewną sprzeczność: życie w tym domu jest wnoszone przez rzeczy martwe...

Kolejny wers:

Powietrze pachniało jak wermut,

było słodkie i gorzkie jednocześnie.

To porównanie: „powietrze pachniało jak wermut” pobudza zmysł węchu. Przyrównanie do białego wina może nie jest przypadkowe – przecież właśnie wino jest cenione wg rocznika, co znów podkreślałoby wiekowość. Porównanie do wina o tak specyficznym zapachu jakim jest wermut na pewno nie jest przypadkowe,

przecież jego zapach „słodko – gorzki” może symbolizować zdezorientowanie, a może nawet zaburzenie całej sytuacji domowej. Ta antynomia może określa mieszanie się przeszłości, teraźniejszości z przyszłością...

Coś nowego wtargnęło do życia tego domu burząc dotychczasową sytuację na gorszą.

Następne trzy wersy:

Domy, domy, gdzie jesteście,

pod którym oceanem, w czyim wspomnieniu

pod dachówką którego nieistnienia?

Wyrażenie: „pod dachówką którego nieistnienia” ma charakter specyficznego oksymoronu: coś tak nieuchwytnego, po prostu nieistniejącego nie może mieć dachówek, czegoś tak trwałego i namacalnego. Takie zestawienie może zakładać, że podmiot liryczny nie odnajdzie nigdy tego, czego szuka – domu. Zdaje sobie doskonale sprawę, że taki dom nie istnieje.

Jest to raczej rozmarzenie, westchnienie. Poświadcza to zastosowane powtórzenie: „domy, domy” – często szukając czegoś, będąc bezradnym wykorzystujemy powtórzenia, które uwypuklają to jak bardzo czegoś pragniemy (w tym przypadku oczywiście podmiot pragnie odnaleźć dom w pełnym tego słowa znaczeniu).

Następne, a zarazem ostatnie pięć wersów to opis przejęcia domu przez żywioły:



Gdy wiatr otwierał okna, do pokoi

wdzierała się sina przyszłość

i dławiła oddech muślinowych firanek.

Sina(przyszłość)”to epitet kojarzący się ze śmiercią, popiołem, dymem czyli z pojęciami negatywnymi.

Epitet ten wprowadza kolorystykę szarości, a co za tym idzie nastrój pesymizmu.

„Sina przyszłość” to jakby peryfraza zniszczenia, zagłady.

Zaś „muślinowe(firanki)” to określenie które kojarzy mi się z czymś delikatnym, jedwabnym, ozdobnym.

Zestawienie „sinej przyszłości” z „muślinowymi firankami” jest kontrastem, który potęgują czasowniki:” wdzierać się”, „dławić”. Ich użycie ukazuje siłę nad bezbronnością, delikatnością.



Ogień był narzeczonym śmierci

i wciąż jej przynosił bukiety bladych iskier.

Ten fragment wiersza, który zamyka cały utwór może mieć wymiar symboliczny –

Kopaliński w Słowniku symboli pisze: Ogień to obok wody, podstawowa potrzeba życia;(...)Narzeczona w dniu ślubu otrzymywała od pana młodego m.in. ogień na znak zawarcia związku małżeńskiego.1

Tutaj ogień – symbol życia, wziął ślub ze Śmiercią! Może się to wydawać antynomią, ale z drugiej strony to właśnie te dwa czynniki uzupełniają się – siejąc wokół zniszczenie i spustoszenie.

Właśnie takie spustoszenie wdarło się do domu opisywanego przez podmiot liryczny.

Ukazany w tym wierszu obraz przedstawia dom, którego nie tylko wystrój, ale i otoczenie i atmosfera zakorzenione są w polskiej tradycji, kulturze, historii.

Brakuje tylko tego ciepła, ale nie w sensie ognia, pożaru bo to tutaj jest widoczne, brakuje ciepła rodzinnego i tego chyba szuka podmiot, które kiedyś istniało może w jego życiu, w jego otoczeniu. Zastosowane tutaj środki stylistyczne pomagają nam tylko wyobrazić sobie dom w dość schematycznej, sielankowej wizji, która w Polsce od dawna funkcjonowała i funkcjonuje nadal, ale nie o architektonikę tutaj chodzi, tylko o to, co jest podstawową komórką domu, a co w dzisiejszych czasach jakby straciło znaczenie – ciepło rodzinne.

Może to pragnienie, które przedstawione w tak stereotypowy sposób, a może raczej alegoryczny, jak już pisałam wcześniej, jest ułatwieniem dla odbiorcy, który zakorzeniony jest w tej samej kulturze?

Cała budowa wiersza czyli to, że jest to wiersz nieregularny (nierówna liczba sylab waha się od 8 do 16), że jest to wiersz biały (brak jakichkolwiek rymów), powoduje, że kształtem przypomina wspomnienie. Jest to zbieranie myśli, powracanie do przeszłości, zdawkowe przypominanie przeplatane westchnieniami, pytaniami.

Taka nieregularna budowa podkreśla spontaniczność i autentyczność uczuć wyrażonych przez podmiot liryczny, uwypukla cały proces przypominania, rozpamiętywania.

Na podstawie tego wiersza mogę potwierdzić, że liryka Adama Zagajewskiego jest liryką filozoficzną, o skomplikowanej i bogatej symbolice, zakorzenionej w przeszłości kultury.2

Dzięki indywidualizacji i wieloznaczności nie tylko w ogólnej poetyce Adama Zagajewskiego, ale również w tym wierszu jest wiele miejsc niedookreślenia.



Myślę, że dzięki takim środkom stylistycznym jakich używa poeta, każdy może odnaleźć nie tylko podstawowe znaczenie, ale może doszukać się wielu niuansów. A co najważniejsze – każe zastanowić się nad filozofią życia i jej podstawowymi aspektami. Jednym z nich jest właśnie dom...


BIBLIOGRAFIA

  1. Chrząstkowska Bożena, Wysłouch Seweryna: Poetyka stosowana, WSiP, Warszawa 1978

  2. Kopaliński Władysław: Słownik symboli, Wiedza Powszechna, Warszawa 1990.

  3. Literatura polska XX wieku, pod red. Jana Wojnowskiego, t2, PWN, Warszawa 2000

1 Kopaliński W.: Słownik symboli,s.226 – 227

2 Literatura polska XX wieku, pod red. Jana Wojnowskiego, t2, PWN, Warszawa 2000





Verilənlər bazası müəlliflik hüququ ilə müdafiə olunur ©kagiz.org 2016
rəhbərliyinə müraciət